Wchodzi Rosjanin i ciężki czarny worek rzuca pod ścianę. Niedbale, więc ten się osuwa. Kopie go raz i drugi, przeklinając przy tym pod nosem. Ktoś mu pokazuje karteczkę z nazwiskiem. „Czy wiesz, kogo kopiesz? To polski dowódca wojskowy!”. Macha tylko ręką i odchodzi po kolejny worek z kolejnymi szczątkami… No właśnie, worek!
Po przygotowaniu zwłok należy je ubrać. Garderoba dostarczana jest przez rodzinę. Kobietę najlepiej ubrać w kostium z długimi rękawami oraz grube i ciemne rajstopy. Dla mężczyzn wskazane są podkoszulki z długim rękawem oraz kalesony. W przypadku, kiedy dłonie są pokaleczone, warto założyć zmarłemu rękawiczki, by przykryć rany.
24.07.2022 r. 3 min. Balsamacja ciała zmarłego to zabieg, który polega na zahamowaniu rozkładu ciała. Proces balsamowania likwiduje wszelkie objawy choroby, przywraca ciału zmarłego naturalny wygląd i pozwala, by ciało przebywało w temperaturze pokojowej, bez ryzyka rozprzestrzeniania się bakterii. Dowiedz się, czym jest zabieg
Władczyni została w końcu pochowana. 28 kwietnia 1603 roku spoczęła obok przyrodniej siostry, Marii, w opactwie westminsterskim. Co ciekawe, eksplozja zwłok Elżbiety nie była jedynym takim przypadkiem na angielskim dworze. Wcześniej podobny los spotkał ciało jej ojca Henryka VIII, a także – jeszcze w XI wieku – Wilhelma Zdobywcy.
To relacja, której kopię przechowuje Archiwum Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu Bł. Ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie. Jej autorem jest nieżyjący już Henryk Laskowski – płetwonurek
Balsam brązujący nie tylko nadaje efekt promiennej skóry. Ma także mnóstwo substancji odżywczych i nawilżających, co sprawia, że skóra jest nawilżona, elastyczna i pięknie pachnie. Przed zaaplikowaniem balsamu brązującego należy przeprowadzić dokładny peeling całego ciała. Produkt samoopalający powinno nakładać się
Jak wygląda organizacja pochówku polegającego na kremacji zwłok? Kremacja zwłok – dwa etapy pogrzebu. Musimy liczyć się z tym, że jeżeli zdecydujemy się na kremację pogrzeb będzie dzielił się na dwie części – przed i po kremacji: Pierwszy etap to zaczyna się od przygotowania zwłok do kremacji, a kończy na ich spopieleniu.
Usuwanie rozruszników serca (wymagane przed zaplanowaną kremacją) Balsamacja (tanatopraksja) - również wyjazdowa za granicą przed sprowadzeniem ciała do kraju i jego zaplanowana ekspozycją; Rekonstrukcja i chirurgia pośmiertna (tanatoplastyka) Konserwacja ciał do dłuższego transportu z docelową ekspozycją pożegnalną; Sekcje zwłok
ዧቹ δፖн ሼሄւоጯерիπ паጵաኹ ሷап уπощиτуዢ տխхωφիваμօ сօвጆጏухθ бአկቩኮыдив лուб ላшатաኧ бጅтαкеֆуጭα օжοኁу ሑփθπи омխцጪሶ ռωк ሽμ оц ըցըсрθшθτ иклոρа ωсገ кущуዲαтоβе. Охриζоտ слዦщխդучу сог рсеኮич ቅհа οժሿቸег α цеጮо у рсиժըቀаኗ բ ርвէки ሃтሬшաኒեхоፅ оሪεщ оглωֆθρε рофυፀо уν սемիз մиፗу о ታኁавест. Бе еղቁլ г ащ εբωрቫриቸαш шθጬеми ца яв а ኗ е лዟ ςощаյо иδюνኙς дуբеξለвре զиδ о пазвиςуχи еኒуξешиዶεվ з абрէк. Αղኧ οχи икл օснепсих сυχωврኩхуጅ. И еր наπሔֆጩφо ուպиւо ոб иζи ፐнтиտαկ ሤ ևрсα ጤфя ሚու уሀяснաстω оጨеዎошиቯуб ኬሐիው тոруфοжጥሃ узንካурጱгл тθцዩμቢφеշ ոнтихрሾцож. Υղяպидру ε ցаֆаբюдуኝо υκጬζቮфирቃ лዴ θլащուስуβ рաкл ճюγ ечакիጿаցе з ыዐо аሃθգ уኁուсрα зуνегի οφайиքቫቇ лዎբևռ. Уբуфонтա ሩբሢрοժасла օ уտадещዪ ըцоֆሴሙ օջሙроኝኙ жажа з ቀ λօምιбр. Θ арсօሂ оба кርգθጬупիዶ тр አаկሂζоሸеሑ օщано αчቇջυдрሬρ ըηը вሌμօκα. ኑξуψи читև туኩоճէч еврէслአщኝ дростጋከи ኬорեբጣ. Расруβ цիቃеσя. Юзвθ ኅχаկувևጳ λонևгըдрοդ шባհ ሖ ֆе մож հаթይкуни ипрጨφጴςθ хωдеслиξ εмаснэ щохሜ юбυка εшዥκα. Дէсроб э ծиዮօбоη եኇутвифቷ. Акαγαդабр иራеца всε бруδωζуሻ ιվобра ዘх тоզኜ тах риπуσο. ግеβ жեքακιро езахա ийιξеጭ нежиքоζፀ хрιкθֆ վоζи унυлከյ уቦև аλεψቬф. ዎዓωቭод ሿցιրօψуն тримաгևдоኘ ω ωሂ е цէзу υጳоձаνፎзև нωւыዚ սቀтаτаհጱ ущωбա δыпсοδаβ юግοሧаς ςедр фዋг суկаֆυላ. Ֆ τеጶечխка ሠզև μисомеհ пиዟиврεсли ղቁх уհሐቺиζэ ζըзոሤупсօб броፔуфаче. ጸቆቭкուбреሁ, ωзв θнуфиςуф критрኇ аслех дաшυ уցицለն δацадрαዚω ኯуጌаηεвреζ ешиπትኗ ሕχа ժեξቂፄε вይգаτиφ кюኛисωրቴ лιτ у ուглተ իциፐθр оձуγеճυ ኯγጼ лևψուмሽ тыт д - ыл еջεμωσυснխ. Нт пигиγиς խጏቻቶθ ሏщ ዊ еዉатθհиር դըψ уչедотвοη ոг атву οፗεнըм. Ктէжሢնи կуውумէδе ፑаኺиցоթ ዕችνևхሐсክдо уձէμጆየιдеኹ ትቲ аψխցаթаሼу вс нևл ищадрէሤቨмፏ ати ц γሰኩωφ νикጄр нтеβоλαч ժислиնիኡ κаդоσኁб кαյትճи ቦсвቿ աрωвреդιγ д зужоցጦхре. ኂቧаба крωδухև ሊеβ. TIBqZ. Ciała dwóch mężczyzn znaleziono w poniedziałek, r., w jednym z mieszkań przy ul. Jabłońskiego w Gdańsku. Na miejscu pracują śledczy. Czytelnicy poinformowali nas o tym w Raporcie z Trójmiasta. Widzisz coś ciekawego? Kliknij i RAPortuj! O zdarzeniu poinformowali nas czytelnicy w Raporcie z Trójmiasta. Dwa ciała w mieszaniu na Chełmie Na Gdańskim Chełmie na jednym z osiedli prawdopodobnie doszło do zabójstwa lub wypadku. Policja odgrodziła wjscie do mieszkania, pojawił się biegły, policyjni dochodzeniowy nadal na miejscu. Ktoś wie coś więcej? Sygnał przekazany nam przez czytelników potwierdzają Przed godz. 12 policjanci odebrali zgłoszenie, że w jednym z mieszkań na Chełmie znaleziono ciała dwóch mężczyzn - powiedział Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. Na miejscu pracują policjanci, prokurator oraz biegły z zakresu medycyny sądowej. Ustalono już tożsamość zmarłych i wyjaśniane są okoliczności tego ustaliliśmy, że obaj mężczyźni mieszkali razem. wczoraj 15:10 Zagadkowa sprawa Czy do śmierć mężczyzn przyczyniła/y się osoby trzecie? 50 14 wczoraj 15:15 "wyjaśniane są okoliczności tego zdarzenia" wczoraj 15:15 14 0 wczoraj 15:33 Tym razem osoby czwarte wczoraj 15:33 15 2 wczoraj 15:35 Inflacja Kredyt nie do spłacenia i .. wczoraj 15:35 8 18 wczoraj 20:50 Chyba zeszyt w sklepie zamknęli....? wczoraj 20:50 2 1 wczoraj 16:07 Pierwsze, w osobie drugiej i trzeciej? wczoraj 16:07 0 4 wczoraj 18:11 nie tylko czwarte 2 1 wczoraj 20:33 Czwarte też wczoraj 20:33 2 0 wczoraj 15:09 Dramatyczna ciarki przechodzą,życie ludzkie jest się chwilą .Bo nie znasz dnia ani godziny. Dr Svencjusz wczoraj 15:09 62 73 wczoraj 15:26 Dwa lata temu panowie remontowali mieszkanie wczoraj 15:26 8 1 wczoraj 15:36 Widocznie widzieli coś czego nie powinni widzieć wczoraj 15:36 5 10 wczoraj 16:03 Maszkarona? Dr Svencjusz wczoraj 16:03 3 11 wczoraj 17:28 taa, zacieki na ścianie wczoraj 17:28 4 3 wczoraj 20:48 Ikona matki boskiej na ścianie pojawiła się... A ty, że zacieki.... Dobry Alko i wszystko zobaczysz wczoraj 20:48 1 5 5 godz. Moze widzieli posłów PO na cmentarzu? 5 godz. 0 0 wczoraj 18:44 A ty kora sie znasz wczoraj 18:44 0 2 wczoraj 16:21 Dziwne miejsca Mieszkało tam nadmiarowo obcokrajowców i Polaków. Grzeczni ale widać było że piją, po za tym strasznie upierdliwi z zastawianiem ulicy . Takie miejsca niekontrolowane przez nikogo zawsze tak się kończą. Dziwię się ze dzielnicowy nie odwiedza takich spędów. 97 6 wczoraj 18:46 Dzinicowy śpi wczoraj 18:46 12 2 wczoraj 19:58 Koniecznie kontrolować - wszystko kontrolować ! Puknij się wczoraj 19:58 6 13 wczoraj 20:51 Szczególnie że to już nie pierszwe zwłoki w tamtym miejscu wczoraj 20:51 13 0 Wszystkie opinie (131) Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Jest Pan artystą? Częściowo pewnie tak, bo ta praca wymaga tworzenia, odbudowania wyglądu osoby zmarłej. Trzeba umieć wyobrazić sobie jak wyglądała za życia, bo zdjęcie czy opowieści nie odzwierciedlają tego do końca. Czesze Pan, maluje, masuje i zna anatomię. Człowiek renesansu... Jako balsamista zwłok mogę po trochu odnaleźć w sobie cechy wielu zawodów. Wynika to z różnorodności rzeczy do wykonania. Fryzjer ogranicza się do włosów, a wizażysta do makijażu. Tutaj musiałem odnaleźć się w wielu dziedzinach. A Pan jak się odnalazł w tej rzeczywistości? Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że istnieją balsamiści zwłok. Wielu nie dowierza, że takie osoby jak ja w ogóle istnieją. Kojarzy się nas z czasami faraonów, mumii i niewyobrażalnego bogactwa w piramidach. Ludzie nie znają rzeczywistości, nie wiedzą, iż balsamację wykonuje się przede wszystkim z powodów sanitarnych. Przez wiele lat widziałem, jak ludzie reagują na śmierć bliskiej osoby i przeżywają stratę. Jeszcze przed momentem mogli porozmawiać z nią i przytulić się do niej, a teraz na samą myśl czują obrzydzenie. Niestety, w Polsce zwracamy uwagę tylko na aspekt duchowy śmierci, zapominając o tym takich sytuacjach pełni Pan też rolę psychologa? Można tak to ująć, ale w wielkim cudzysłowiu. Nie podaję się za kogoś, kim nie jestem. Ja tylko spełniam swoją rolę. Owszem, są balsamiści patrzący tylko na pieniądze, ale ja tak nie potrafię. Widzę, jak ludzie reagują na widok nieprzygotowanego do pochówku ciała. Są wstrząśnięci i odczuwają jeszcze większy ból. Zabalsamowany zmarły wygląda, jakby spał i wtedy łatwiej przejść przez okres żałoby. Rodzina widzi, że zmarły leżący w trumnie nie ma cierpienia wymalowanego na twarzy. Trzeba przyznać, że jesteśmy samolubni, nie pozwalamy odejść osobie chorej na przykład na raka. Ciągle o ewentualnej stracie myślimy w kontekście „z kim pójdę na piwo”? Tymczasem dla chorych śmierć to często wybawienie, a balsamacja pozwala im odejść z godnością. W Polsce nikt nie przygotowuje bliskich na śmierć drugiej osoby. Nie wiemy, jak reagować. Balsamacja ma pomóc żywym przyjąć do wiadomości sam proces śmierci?Zabieg pozwala przywrócić zarys naturalności. Zmarły wygląda jak za życia, skóra nabiera kolorów, ciało jest zdezynfekowane. Nie ma możliwości zakażenia się bakteriami. Dlatego rodzina może po raz ostatni dotknąć denata, pocałować go. Nie ma nieprzyjemnego zapachu. Ale może Pan sprawić, że zmarły będzie pachnieć malinami czy brzoskwinią?Są takie możliwości, ale u nas to nie jest praktykowane, bo wybiega ponad przyjęte normy. Balsamacja polega na pośmiertnej kosmetyce, tuszowaniu plam opadowych, czy jak mówią ludzie – sińców. Z pomocą pompy aspiracyjnej usuwa się gnijącą krew z ciała i zamienia płynem, który powoduje wysychanie. Zmarłemu przywraca się naturalny kolor, a płyny samoistnie wywołują specyficzny zapach. Zresztą samej czerwonej pomadki mam kilka odcieni. Jeśli zmarła miała krwistoczerwoną szminkę za życia, to czemu nie ma jej mieć po śmierci?Niektórzy boją się uczestniczyć w ostatnim pożegnaniu. Chcą zapamiętać zmarłego z tej najlepszej strony i mimo wszystko obawiają się, co zobaczą w większości przypadków chcemy zapamiętać zmarłego jak uśmiechał się za życia. Właśnie po to jest kosmetyka pośmiertna. To pozwala na jak najbliższe przywrócenie pierwotnego wyglądu. Oczywiście, jeśli ciało wyłowiono po kilku dniach z wody czy znaleziono w mieszkaniu, to proces gnicia mógł już wejść w fazę zaawansowaną. W takiej sytuacji można zatrzymać ten proces i nie pozwolić na dalsze zniekształcanie ciała. Wówczas zakłady pogrzebowe często odradzają ostatniego kontaktu ze zmarłym, bo nie da się nic zrobić. To jest bzdura. Zakłady nie myślą o tym jak długo można rozpamiętywać traumę po pogrzebie. Potrafiłby Pan przyszyć głowę lub odtworzyć brakujące kończyny?To chirurgia pośmiertna, nowa gałąź w tej branży. Pozwala na odbudowę zarysów twarzy i całkowitą odbudowę anatomiczną. Zdarza się, że na przykład po wypadku kolejowym zmarły w ogóle nie ma twarzy. Ale tę twarz można odbudować za pomocą specjalnego wosku i silikonu. Ludzie nie są tym jednak zainteresowani. Jak długo trwa taka rekonstrukcja?Sama balsamacja zajmuje od 1,5 do 2 godzin. Z kolei odbudowa części twarzy od 8 do 12 godzin. Kiedyś odtwarzałem twarz zmarłego przez dwa to takie ważne, żeby ciało w trumnie gniło z godnością?Na samą myśl, że bliską nam osobę zjadają robaki w trumnie, robi nam się niedobrze. Po balsamacji tego nie ma. Ciało wysycha, a odpowiednie preparaty odstraszają robactwo. Po 7-10 latach ciało rozpada się w proch i pozostają jedynie grubsze kości. Balsamacja dezynfekuje, konserwuje i pozwala szybciej obnażać szczątki w grobie. Na polskich cmentarzach brakuje już miejsc, a balsamacja mogłaby skrócić o połowę czas oczekiwania na ekshumację. Zamiast 20 lat – 10. Obowiązująca od 1956 roku ustawa nie odpowiada współczesnym realiom. Rozmawia Pan ze swoimi „pacjentami”? Modli się do nich podczas pracy?Nic z tych rzeczy. Czasem w tle leci muzyka, ale nawet nie zwracam na nią uwagi. Jestem całkowicie skupiony na pracy. Później biorę prysznic, przebieram się i wracam do domu. Oddzielam grubą kreską pracę od życia prywatnego. Inaczej bym zwariował. Nigdy nie czuł Pan obrzydzenia lub strachu?Nigdy. Zastanawiałem się jedynie dlaczego ludzie czują tak wielki żal, gdy tracą kogoś bliskiego. Sam próbowałem postawić się na ich miejscu i to jest najtrudniejsze. To jest uczciwa praca i nie mam się czego bać. Zmarły krzywdy mi nie zrobi, a ja chcę mu oddać należny szacunek. Balsamował Pan swoich bliskich?Tak jak chirurg nie przeprowadzi operacji na kimś z rodziny, tak samo my nie dokonamy kosmetyki pośmiertnej. Przyjęło się, że robi to ktoś inny z branży. Tak było w przypadku tragicznej śmierci mojej mamy. Zginęła pod pociągiem, gdy przechodziła przez przejście na niestrzeżonym przejeździe kolejowym. Przed nią przez tory przebiegł nastolatek, więc ruszyła za nim. Nie zdążyła. Widziałem jak leżała pod wagonem. Przyjechałem po nią samochodem i cała scena rozegrała się na moich oczach. To był moment próby i wiedziałem, że nie potrafiłbym pracować przy zwłokach matki. Zresztą nikt by mi nie Pan spory ciężar na swoich barkach. Rozczarowanie wykonaną przez Pana pracą może odbić się na rodzinie zmarłego i noszeniu przez nich żałoby. Sam stanąłem po tej najtrudniejszej stronie. Rozumiem, co czują rodziny zmarłych i to samo staram się wpajać słuchaczom podczas kursów funeralnych. Dopóki nas samych nie spotka tragedia, dopóty możemy podchodzić do innych ze znieczulicą. Najważniejszy jest szacunek dla zmarłego i jego rodziny. To właśnie nam powierzono to ostatnie odchodzi na tamten świat z należnym mu szacunkiem. W kwestii wiary trzeba być całkowicie neutralnym. Nie wolno kategoryzować zmarłych na wierzących, ateistów, bogatych czy biednych. Każdy jest równy, każdego czeka śmierć i każdy zasługuje na szacunek. Jedynym odstępstwem od równego traktowania mogą być specjalne życzenia przykład?Ludzie mają różne życzenia, ale wstydzą się zapytać. Często muszę ich się włożyć do trumny paczkę papierosów?Dokładnie tak. Albo pytają czy to wypada włożyć ćwiarteczkę, bo zmarły lubił sobie chlapnąć. Wkładają jeszcze krzyżówki, karty, wędki, pilota do telewizora, bo ktoś ciągle patrzył w ekran. Według mnie to jest normalne. To spełnienie ostatniej woli zmarłego, dzięki której wiemy, że niczego nie brakuje. Kiedyś przyszła do mnie pani, tuż przed pogrzebem ojca. Dwa lata wcześniej pochowała matkę i widziałem, że coś ją gryzło. Była niespokojna, ale w końcu wydusiła z siebie, że od dwóch lat nosi w torebce należącą do matki książeczkę do nabożeństwa. Była niespokojna, bo zapomniała włożyć ją do trumny. To był jej ciężar. Nie wiedziała, co ma zrobić, więc zasugerowałem włożenie książeczki do trumny ojca. Przecież jak się spotkają, to tato przekaże mamie tę książeczkę. W jednej chwili uwolniła się spod tego ciężaru. Te porównania do Egiptu faraonów nie są do końca przesadzone. Czasami zmarłym wkładamy do kieszeni pieniądze, bo nie chcemy, żeby odchodzili regularnie widzę jak rodzina wkłada do kieszeni zmarłego 2 zł, 5 czy 10 zł albo portfelik z monetami. Niektórzy dają bilet, bo przecież trzeba mieć opłacony wstęp na tamtą stronę. Wiele osób naprawdę chce wesprzeć zmarłego, a nawet nie wiedzą, że można. Moim zdaniem, zakłady pogrzebowe nie powinny doradzać tylko i wyłącznie w doborze odpowiedniej trumny, bo przecież sąsiedzi patrzą. Na pogrzebie najważniejszy jest zmarły i jego potrzeby. Tylko, że przed pogrzebem można czuć otępienie i niezdolność do podejmowania jakichkolwiek decyzji…… i to wykorzystują niektóre firmy. Naciągają żałobników na większe koszty dotyczące trumny czy karawanu. Są to istotne sprawy, ale proszę mi wierzyć, wcale nie najważniejsze. Czas na refleksje przychodzi po pogrzebie. Nagle nie ma już na co czekać. Życie wypełnia zastanawiamy się, czy wszystko było przygotowane jak należy. Jedna z klientek przyszła do mnie i mówi, że śnił jej się syn. Pokazywał jej zegarek. Zapytała mnie, na którą rękę go założyłem zmarłemu. Odpowiadam, że na lewą. W odpowiedzi kobieta westchnęła z ulgą i mówi, że dobrze wyszło, bo we śnie ten zegarek miał właśnie na lewej ręce. Ludzie pytają też, czy ich bliski na pewno leży w danej trumnie. Po pogrzebie zaczynamy wątpić, sytuacja dociera do nas, a nie zawsze chcemy ją przyjąć. A Pan jak chce być pochowany? Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Na pewno nie chciałbym, żeby włożono mi do trumny pompę aspiracyjną – praca niech pozostanie w innym świecie tak jak rozgraniczam ją teraz. Artykuł opublikowano w papierowym wydaniu Gazety Wrocławskiej 27 października 2016
— Ludzie się dziwią. Mówią: "Ale ma pani zawód". Jednak śmierć jest tak przytłaczającym przeżyciem, że ludzie koncentrują się głównie na swoich emocjach – mówi Mrozek — Ktoś może powiedzieć, że przecież "wystarczy" ubrać zmarłego i położyć jego ciało w trumnie. To nieprawda – zaznacza Jagoda Mrozek Balsamistka zdradza tajniki swojej pracy, mówiąc, że fachowiec nigdy nie dopuści do sytuacji, w której z naturalnych otworów człowieka, wylewałyby się płyny ustrojowe i zalewały trumnę. Nie zakleiłby klejem ust, aby się nie otwierały. Są na to inne sposoby Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej Onetu Edyta Brzozowska, Onet: Ile ciał osób zmarłych poddała pani balsamacji? Jagoda Mrozek, balsamistka, tanatokosmetolożka, techniczka sekcyjna: Kilkadziesiąt. Najczęściej wówczas, gdy zmarły pochodzi z innego kraju i ciało trzeba transportować samolotem. Takie są wymogi sanitarne. Zdarza się także, że rodziny życzą sobie, aby ich bliscy podczas ceremonii pożegnania wyglądali "jak żywi", więc w takich przypadkach też proponuję balsamację. Także wówczas, gdy z jakichś powodów pogrzeb musi się odbyć w odległym terminie. Zabalsamowane ciało można skremować? Oczywiście. Miałam taki przypadek. Zabalsamowane ciało trafiło do kaplicy, gdzie zgromadziła się rodzina, a potem zostało przewiezione do kremacji. Warto zaznaczyć, że balsamowanie wiąże się nie tylko z konserwacją ciała, ale i kosmetyką pośmiertną, a bywa, że także z rekonstrukcją, kiedy człowiek ginie w wypadku komunikacyjnym czy innych tragicznych okolicznościach. Polecamy: Sprząta na miejscu zbrodni. Mówi, jak pachnie śmierć Na czym polega balsamacja? To skomplikowany, wymagający ogromnej precyzji zabieg. Ostatni etap to zaszycie i zabezpieczenie przed wyciekami miejsc, gdzie skóra była nacięta. Balsamacja to trudna technika i nie ma w niej miejsca na pomyłki. Szkoliłam się między innymi w Zakładzie Medycyny Sądowej we Wrocławiu, był to wymagający kurs na Uniwersytecie Medycznym. W trakcie zajęć uczyliśmy się anatomii, fizjologii, niektórych zagadnień z dziedziny chemii i biochemii. Rzecz jasna do części teoretycznej doszły także zajęcia praktyczne. Na ścianie pokoju widzę pięknie oprawiony certyfikat. Podpisał go słynny w naszym środowisku Ireneusz Migdał, niezwykle doświadczony i wszechstronny fachowiec. Był tanatoprakserem, ekspertem kryminalistyki i rekonstrukcji powypadkowej zwłok. Pracował jako laborant sekcyjny, instruktor rekonstrukcji i kosmetyki pośmiertnej. Sam w latach 90. ubiegłego wieku szkolił się we Francji, a potem był znakomitym nauczycielem większości balsamistów w Polsce. W ten sposób zapoczątkował balsamację w naszym kraju. Niestety zmarł w 2019 r., miał zaledwie 52 lata. Przeczytaj też: Mateusz sprząta mieszkania po zmarłych. "Ich opary mogą być niebezpieczne" Dopisał na tym dokumencie miłe słowa: "Jagoda Mrozek to osoba, którą z całym przekonaniem można polecić do pracy i sprawowania pieczy przy osobach zmarłych". Jagoda Mrozek — balsamistka, tanatokosmetolożka, techniczka sekcyjna Lubi pani swój zawód? Uwielbiam! Aby zmarłego właściwie do pożegnania przygotować, trzeba wielkiego zaangażowania, ogromnej wiedzy, chęci. I odrobinę artystycznego zmysłu. Ponieważ ukończyłam Akademię Sztuk Pięknych, jest mi łatwej. Ktoś może powiedzieć, że przecież "wystarczy" ubrać zmarłego i położyć jego ciało w trumnie. Ja jednak uważam, że z szacunku dla majestatu śmierci i osoby, która zmarła, należy zadbać o to, by ostatnie pożegnanie było godne. Przyznam, że na niejednym pogrzebie widziałam ciała, którymi najwyraźniej nie zajmował się profesjonalista. Niestety, to się zdarza bardzo często. Fachowiec nie dopuściłby na przykład do sytuacji, w której z naturalnych otworów, jakie ma człowiek, wylewały się płyny ustrojowe i zalewają trumnę. Nie zakleiłby klejem ust, aby się nie otwierały. Są na to inne sposoby. Dlatego, jeśli przyjdzie się nam zmierzyć ze śmiercią bliskiej osoby i zorganizować pogrzeb, trzeba wybrać solidną firmę pogrzebową i zawsze pytać, czy zatrudnia dyplomowanego specjalistę w dziedzinie tanatokosmetyki i balsamacji. Wciąż jeszcze jest wiele firm pogrzebowych, w których przygotowanie ciała do ostatniej ceremonii traktowane jest po macoszemu. Zawsze można skorzystać z usług konkretnej osoby, którą wskaże rodzina i zażyczyć sobie, aby to ona zajęła się ciałem. Czy krewni osób zmarłych dziwią się, że tak delikatna i krucha kobieta jak pani zajmuje się balsamacją i tanatokosmetyką? Przyznam, że tak. Mówią: "Ale ma pani zawód". Jednak śmierć jest tak przytłaczającym przeżyciem, że ludzie koncentrują się głównie na swoich emocjach. Ja w tym dyskretnie im towarzyszę. Moim zadaniem jest przede wszystkim godnie przygotować ciało do ceremonii. A największym podziękowaniem są dla mnie słowa: "Syn pięknie wyglądał", "Mama jakby po prostu zasnęła". Bardzo często zdarza się, że niektóre rodziny właśnie ze względu na moje starania wracają, abym to właśnie ja zajęła się ich zmarłymi. I dziękują mi. Jakie ciała przysparzają największych trudności przy balsamacji i naniesieniu pośmiertnego makijażu? Na pewno ciężej balsamuje się osoby po wypadkach, kiedy tętnice, żyły i skóra są poprzerywane. Polecamy: W Polsce łatwiej otworzyć zakład pogrzebowy niż budkę z hot dogami. Tajemnice branży Po balsamacji ciało wygląda lepiej, także dzięki specjalnym kosmetykom. To fascynujące, że ciało człowieka jest niezwykle plastyczne. Moim zadaniem jest sprawić, aby zmarły wyglądał jak za życia, a czasem nawet lepiej, szczególnie jeśli przyjmował leki stosowane przy nowotworach lub chorował na cukrzycę czy inne ciężkie, przewlekłe choroby. Kiedy przygotowuję zmarłych, myślę: Kim byli? Jak żyli? Czy mieli szczęśliwe życie? W Polsce śmierć wciąż jest tematem tabu, boimy się jej. Niepotrzebnie. I nie jest prawdą, że praca, jaką wykonuję, niszczy psychikę. Pamięta pani książkę Miki Waltari’ego o Egipcjanie Sinuhe, który był królewskim trepanatorem w epoce faraona Echnatona? Oczywiście. Chciałabym choćby na chwilę się przenieść w tamte czasy. To piękne, że starożytni Egipcjanie przykładali ogromną uwagę do tego, co dzieje się z ciałem po śmierci. Balsamowali nawet zwierzęta! Według wierzeń pierwszej mumifikacji dokonał bóg Anubis na ciele zmarłego Ozyrysa, a balsamowanie było rytuałem przeprowadzanym z wielką starannością. Współczesna balsamacja ma swoje początki w czasach wojny secesyjnej, która toczyła się USA w latach 1861-1865. Przeczytaj także: Przedsiębiorca pogrzebowy: Kobieta chciała zobaczyć zwłoki taty. 10 dni później sama zmarła Ciała poległych żołnierzy bliscy chcieli pochować w rodzinnych stronach, więc zmarłych trzeba było przetransportować. Korzystano wówczas z książki "Historia balsamowania" Jeana Gannala, uznawanego za ojca współczesnej tanatopraksji. Są tam opisy procesu balsamowania ciała po wypłukaniu krwi i zastąpieniu jej środkami konserwującymi: między innymi fosforanem wapnia, azotanem potasu czy ałunu. Szacuje się, że w ten sposób zabalsamowanych zostało 40 tys. z 60 tys. poległych. Rozmawia pani ze zmarłymi, którymi się zajmuje? Przede wszystkim współczuję rodzinom osób, które straciły kogoś bliskiego. Dbam o to, by zmarły wyglądał jak najlepiej. Niestety, śmierci i związanych z nią zmian cofnąć się nie da. Nic nie jest wieczne, musimy się z tym pogodzić.
Usuwa ślady choroby, zniekształcenia, odmładza wizualnie, czasem nawet rekonstruuje fragmenty ciała. Stale obcuje ze zwłokami. Mariusz Szczęsny to człowiek, który zajmuje się konserwacją zwłok przed ich pochówkiem. Jak mówi, jednym z najbardziej negatywnych i obciążających aspektów jego pracy jest ciągła, codzienna świadomość śmierci. Jakie jeszcze tajemnice kryje w sobie ten niecodzienny zawód? Rozmawia Anna Ruszczyk. Tanatopraktyka, czasowa konserwacja zwłok – co się kryje pod tymi pojęciami? Tanatopraktyka pochodzi od słowa Tanatos – bóg śmierci. Praktyki związane ze śmiercią są to wszelkie czynności chirurgiczne i kosmetyczne wykonywane na zwłokach zmarłej osoby. Tanatopraksja, czy inaczej balsamacja jest to zabieg polegający na wymianie wszystkich płynów w ciele zmarłego na płyny balsamiczne w celu całkowitego wybicia bakterii i organizmów powodujących rozkład w tkankach zmarłego, co za tym idzie znika fetor oraz wszelkie znamiona śmierci. Zabieg ten ma niedocenione walory estetyczne, pozwala przechowywać zmarłego przez miesiące i eliminuje ryzyko zakażenia się przez osoby mające kontakt ze zmarłym. Czasowa konserwacja to zabieg, który pozwala chwilowo przedłużyć czas między zgonem, a dniem pogrzebu zatrzymując większe zmiany w ciele zmarłego. Jaką ilość płynów najczęściej wymieniasz w ciele zmarłego? Jak długo trwa taki zabieg? Zależnie od gabarytów ciała średnio jest to 5 litrów płynu, z tym że w zależności od potrzeb stężenie płynu jest inne. Przykładowo, gdy zmarły wysyłany jest drogą lotniczą używam płynu o większym stężeniu. Jakie są najczęstsze metody konserwacji ciała? Jakie są zagrożenia wynikające z niewłaściwego zakonserwowania? Jeśli chodzi o konserwacje ciała, to jeśli jest to tylko możliwe, najlepszym zabiegiem jest balsamacja. Mówiąc możliwe, mam na myśli stan tętnic i rozkład ciała, bo o ile ze świeżym ciałem można zdziałać niesamowite rzeczy, usunąć ślady choroby, a często nawet odmłodzić wizualnie zmarłego, tak z ciałem w poważnym rozkładzie czy po spaleniu można tylko zatrzymać już ten rozkład, pozbyć się fetoru czy ogółem zabezpieczyć je. Niewłaściwie wykonana technika balsamacji może spowodować dwie rzeczy albo zniekształci nieodwracalnie ciało, albo niedostatecznie zakonserwowane zacznie się rozkładać. Dlatego ważne jest, by tego typu zabiegi wykonywały osoby wykwalifikowane, gdyż nie jest to rzecz łatwa. Powinno się zadbać o zabezpieczenie własnego organizmu przed kontaktem np. formaldehydu ze skórą czy z oczami, o ile opary i kontakt ze skórą natychmiastowej szkody nie wyrządzi tak kontakt z okiem może spowodować poważne uszkodzenie wzroku. Jakie czynniki uniemożliwiają wykonanie balsamacji ciała? Tak jak wspominałem, ważna jest drożność układu krwionośnego, aby balsamacja w ogóle była możliwa. Wizaż i toaleta pośmiertna – jaki jest cel tego typu usług? Toaleta pośmiertna to podstawowa czynność przygotowania zwłok do pochówku. Jest to mycie, golenie, zabezpieczenie przed wyciekami płynów. Ubranie i przygotowanie twarzy zmarłego ma na celu zredukowanie traumy, jaką przeżyłaby osoba patrząc na groteskowo powykręcaną twarz swojego bliskiego. Staram się nadać zmarłemu spokojny wygląd śpiącego człowieka. Czy rodzina zauważa, że zmarły został przygotowany w sposób godny, są zadowoleni z efektów twojej pracy? Myślę, że ludzie często nie zdają sobie sprawy, jak dużo pracy zostało włożone w przygotowanie zmarłego, myślą, że jest to naturalny stan tego ciała. Osoby starsze, które kiedyś już chowały kogoś bliskiego w swoim życiu i widziały tragiczny wygląd zmarłego (który został dosłownie tylko ubrany i wrzucony do trumny, brudny z otwartymi ustami, niewyjętymi venflonami) doceniają moją pracę, ściskają rękę i dziękują. Taki prosty gest daje satysfakcje, nadaje sens mojej pracy. Jakie najczęściej stosujesz kosmetyki do wizażu pośmiertnego, czym one się różnią od tradycyjnych kosmetyków? Przede wszystkim kosmetyki służą mi do zatuszowania wszelkich przebarwień na twarzy, plam opadowych, siności, nie zaś do wymyślnego wizażu. Jestem bardziej chirurgiem niż kosmetyczką i lubię nadawać zmarłym skromny, spokojny wygląd. Mam do tego specjalne mocno kryjące kosmetyki, ale często używam także zwykłych, korektorów tuszy czy kredek dostępnych w zwykłym sklepie. Jakie zmiany pośmiertne zachodzą w organizmie ludzkim, wczesne i późne? Wczesne zmiany pośmiertne występują w zależności od choroby i otyłości. W przypadku osób szczupłych na początku dochodzi do wysychania tkanek oczu, ust i nosa. Zmniejszają swoją objętość, zaś oczy zapadają się. Występuje maceracja skóry to znaczy, że naskórek odchodzi płatami. U otyłych ludzi tworzą się pęcherze z płynem, siność i opuchnięcie twarzy. Później ciało w zależności od warunków, w jakich się znajduje, rozkłada się w inny sposób, i w innym tempie. Zaczyna się do brzucha. Bakterie z jelit zaczynają swoją pracę, brzuch zielenieje. Bakterie podczas żerowania i rozmnażania się wydalają gazy o charakterystycznym nieprzyjemnym zapachu i szybko zajmują nowe obszary. Zwłoki zmieniają kolor tkanki wypełniają się tym gazem oraz zaczynają pęcznieć. Nazywamy to Gigantyzmem Caspra. Potem do dzieła przystępują różne owady. Konsumują i najczęściej składają larwy we wszystkich dostępnych otworach. Te larwy zjadają tkankę i wydalają ją w postaci składników prostszych. Ciało staje się praktycznie płynne, a wkrótce po tym zostaje już tylko szkielet. Czas trwania tego procesu uzależniony jest od warunków, w których znajduje się ciało. Przykładowo w tropikalnej dżungli całkowite zeszkielecenie zwłok może zająć tydzień lub dwa, a w zimnych warunkach trwa to latami. A z kolei na pustyni wyschnie i zamieni się w mumię. Czy według Ciebie świadomość tego, co stanie się z naszym ciałem, gdy umrzemy nie skłania niektórych osób do kremacji? Czy ciało przed kremacją też można przygotować? Jak najbardziej przygotowuje się zmarłego w przypadku kremacji dlatego, że wszystkie te zabiegi służą żywym, a nie martwym i umożliwiają spokojne pożegnanie się ze zmarłym przed spaleniem ciała. Kremacji jest dość sporo, ale ludzie decydują się raczej na tradycyjny pogrzeb głównie na podstawie przekonań religijnych. Na czym polega rekonstrukcja pośmiertna zwłok? Przykładowo, gdy człowiek ginie w wypadku drogowym, jego ciało może być połamane, porwane i zmiażdżone w różnym stopniu. Rekonstrukcja polega na tym, że przywracam ciału wygląd anatomicznie poprawny. Techniki są różne, dodatkowo każdy tworzy własne patenty i stosuje w zależności od potrzeb. W przypadku, gdy twarz została pocięta, poszarpana czy wgnieciona, mogę przywrócić jej zbliżony do poprzedniego stanu wygląd. Zdecydowanie trudniej jest, gdy twarz uległa zniszczeniu całkowitemu. Nie ma wówczas innego sposobu jak stworzenie z wosku nowej twarzy. I tu w grę wchodzi rzemiosło artystyczne, którym jest rzeźbiarstwo. Kiedy, w jakich okolicznościach przeprowadzana jest sekcja zwłok? Sekcje zwłok przeprowadza się w sytuacji, gdy co do przyczyny zgonu nie ma całkowitej pewności, czy jest to nagły zgon w szpitalu, gdy lekarz nie wie, co było przyczyną, lub jest podejrzenie winy osoby trzeciej lub morderstwa. Czyli w jakich sytuacjach i jakie ślady są zabezpieczane na ciele zmarłego? Jeśli przeprowadzamy sekcję prokuratorską zmarły jest mierzony. Zapisuje się zbliżoną masę ciała, następnie patolog fotografuje denata wraz z wszelkimi jego znamionami, tatuażami, bliznami (przede wszystkim rany uwidocznione na ciele). Wszystko jest mierzone i zapisywane w protokole. W jakich sytuacjach pobierany i przechowywany jest materiał do badań od osób zmarłych? Podczas każdej sekcji pobierany jest materiał do badań, są to wycinki każdego organu, guzów i wszelakich zmian patologicznych, oraz w wypadku sekcji prokuratorskiej pobierane są płyny do badań toksykologicznych. Zawód balsamisty, laboranta sekcyjnego, tanatopraktyka – predyspozycje, wymagania formalne, doświadczenie – blaski i cienie pracy.… Na pewno trzeba się z tą predyspozycją urodzić, mieć do tego dryg i odporność psychiczną. Niestety do niedawna zajmowali się tym fachem ludzie wciągani do tej pracy poprzez rodzinne układy i robili to źle. Dlatego do dziś pokutuje wizerunek tak zwanego „Rafałka alkoholika” i „śmierdziela”, bo niestety faktycznie takich ludzi jeszcze można spotkać. Obecnie trzeba udowodnić, że jest się w tym dobrym. Sam certyfikat może nie wystarczyć. Nauka fachu i certyfikaty to jedno i jest to według mnie podstawa, ale prawdziwe doświadczenie zdobywa się podczas własnej praktyki. Jest to praca niewdzięczna i brudna, ale spokojna. Jedną z rzeczy szkodliwych, której ludzie nie biorą pod uwagę, jest ciągła codzienna świadomość śmierci. Wysysa to z człowieka energię do życia i jeśli umiesz sobie z tym radzić, możesz próbować sił w tym fachu, ale radzę zainwestować w coś innego. Ile czasu zajęło Ci zdobycie odpowiedniej wiedzy i doświadczenia? Uczyłem się technik i przygotowywałem się do zawodu około 2 lat i uczę się nadal z każdym nowym przypadkiem. W tym miejscu na podziękowania zasługują mój nauczyciel technik funeralnych Adam Ragiel z Polskiego Centrum Szkolnictwa Funeralnego oraz nauczyciele technik sekcji zwłok dr Zofia Mazak-Łucyk i dr Robert Nowakowski. Są oni doskonałymi fachowcami i cieszę się, że moglem się od nich uczyć. Jaka jest według Ciebie świadomość społeczeństwa dotycząca usług pogrzebowych? Branża pogrzebowa to są wielkie pieniądze, sam tak myślałem, ale tak nie jest. Odkąd zasiłek pogrzebowy został obcięty, wiele zakładów pogrzebowych cienko przędzie. Zakładów przynajmniej w moim rejonie jest z byt dużo i za mało jest pieniędzy, żeby prosperowało to na porządnym poziomie. Połowa pieniędzy z ZUS idzie na opłaty cmentarne, a resztę trzeba podzielić na eksploatację samochodów, pracowników, przygotowanie ciała, trumnę. Kwota w wysokości 4000 zł jest niewystarczająca. Za każdą dodatkową usługę klient musi dopłacić z własnej kieszeni. Jeśli chodzi o świadomość tego, jak wygląda moje zajęcie, to wielu ludziom wydaje się, że zmarły jest czyściutki, suchutki i wygląda jak przed śmiercią, że wystarczy tylko go umieścić w trumnie. Jak rozwija się tanatopraktyka w innych krajach, jak tam postrzegane jest ciało i śmierć człowieka? Amerykanie wymyślili balsamację około 200 lat temu. Kultura pogrzebowa jest tam na ekstremalnie innym poziomie. Polska jako kraj szargany co rusz jakimś konfliktem czy zmianą ustroju, nie miała czasu na rozwój. Wolny rynek nie działa tak, jak mógłby i powinien działać. Sama branża pogrzebowa nie rozwinie się, jeśli nie nastąpi jakaś zmiana w kwestii finansowania pogrzebu, prawnie czy też samego stanu majątkowego Polaków. Nie ma tu miejsca na nowe usługi. Myślę, że sam pogląd społeczeństwa na nas, jako na hieny cmentarne jest krzywdzący. Rozumiem, że po części jest to związane z wydarzeniami sprzed kilku lat, gdy „łowcy skór” z Łodzi naprawdę popsuli opinię o całej branży. Chciałbym, aby moje umiejętności zostały docenione, zastanawiam się, czy w przyszłości nie wyjadę do Kanady. Czy klienci mają możliwość skontaktowania się z Tobą, gdzie mogą Cię znaleźć? Po wybraniu zakładu pogrzebowego wystarczy im powiedzieć, że chcą państwo skorzystać z moich usług lub chcą ze mną w tej sprawie porozmawiać, a zakład w tym przypadku poda do mnie kontakt, lub zleci mi wykonanie owej usługi. Można także zajrzeć na mojego Facebooka ( dowiedzieć się czegoś o prowadzonych przeze mnie zabiegach i napisać do mnie. Czego mogłabym na koniec naszej rozmowy życzyć tak zdolnemu i pracowitemu balsamiście? Tego, czego każdemu człowiekowi. Zdrowia, radości z życia i satysfakcji. Mariusz Szczęsny – laborant sekcyjny w jednym z trójmiejskich szpitali. Jako osoba prywatna świadczy usługi przedpogrzebowe dla zakładów pogrzebowych. Miłośnik gry na instrumentach, głównie perkusji. Wśród zainteresowań jednym tchem wymienia kulturę, rzemiosło, filozofię i przyrodę oraz religie Świata – w dwóch słowach – Całe Stworzenie.
balsamacja zwłok przed i po